Recenzja „Dziewczyna z pociągu” – P. Hawkins

Autor: Paula Hawkins
Tytuł: Dziewczyna z pociągu
Przekład: Jan Kraśko

IMG_1736.JPG

Dużo słyszałam o książce Pauli Hawkins „Dziewczyna w pociągu” i podczas wizyty w Empiku stwierdziłam, że w końcu muszę ją mieć! Chociaż początkowo nie miałam w ogóle pojęcia, o czym jest ta książka i jakiego gatunku to zaryzykowałam. Teraz wydaję mi się, że dobrze zrobiłam.

„Dziewczyna z pociągu” to historia młodej rozwódki, Rachel, która nie potrafi poradzić sobie z rozwodem. To również historia byłego męża Rachel, Toma i jego nowej żony, Anny. Jednak przede wszystkim jest to historia małżeństwa, które Rachel widzi codziennie z okien pociągu, którym dojeżdża do pracy. Czy można napisać coś jeszcze? Pewnego dnia, główna bohaterka jest świadkiem czegoś wstrząsającego, tylko nie bardzo wie, czego. Jej życie od tej chwili się zmienia, przewraca do góry nogami a kobieta stara się zrozumieć, co się wydarzyło.

„Czułam się odizolowana w swoim nieszczęściu. Odizolowana i samotna, więc zaczęłam trochę pić, a ponieważ z czasem piłam coraz więcej, byłam coraz bardziej samotna, bo nikt nie lubi przebywać w towarzystwie pijanej dziewczyny. Przegrywałam, więc piłam, piłam, więc przegrywałam”.

Pierwsze, na co zwróciłam uwagę podczas czytania tej książki to głęboka depresja i samotność głównej bohaterki, Rachel, która nie może pogodzić się z rozwodem. Jej każdy dzień jest taki sam. Zaczyna się od picia alkoholu i na nim kończy. Tutaj nie ma nawet mowy o kacu – Rachel nie daje sobie szansy na wytrzeźwienie, lub próbę trzeźwienia, ona ciągle pije. Pod wpływem alkoholu zaczyna robić rzeczy, o których później nie chciałaby pamiętać, tzn. dzwoni do swojego byłego męża, prosi o powrót, płacze, wyzywa go.

Postać ta pokazuje bardzo dobrze zachowanie osób będących w depresji, nie potrafiących stanąć na nogi po ciężkich chwilach. Jest to osoba, która żyje jedynie przeszłością, nie myśli o teraźniejszości a już tym bardziej przyszłości. Przestaje o siebie dbać, myśli tylko o tym, by się napić i zapomnieć, chociaż to wcale nie pomaga. Nie ma nawet wokół siebie osoby, która potrafiłaby jej pomóc, poza swoją współlokatorką, która w ostateczności się poddaje. Próbuje też wyobrażać sobie życie innych ludzi i na nim się skupia, by zapomnieć o tym, jak jej własne jest beznadziejne.

„Pusta: tak, to rozumiem. Zaczynam nabierać przekonania, że nic jej nie wypełni. Wyniosłam to z moich sesji terapeutycznych: dziury w życiu są trwałe. Trzeba żyć dalej wokół nich, jak korzenie drzewa wokół betonu, trzeba się między nimi przeciskać”.

Od marzeń do rzeczywistości jest jednak długa i daleka droga, ponieważ życie, jakie wyobraziła sobie Rachel, dla pary którą podgląda jest zupełnie inne. Megan, żona informatyka z domu, który podgląda główna bohaterka jest zupełnie inną osobą, niż by mogło się wydawać. Jej życie wcale nie jest tak kolorowe, jak w wyobraźni, ma ona w sobie wiele tajemnic i nie potrafi radzić sobie z rzeczywistością ze względu na zbyt głęboko zadane rany w przeszłości. Na podstawie dziennika tej bohaterki również można zobaczyć, jak wygląda życie kogoś, przepełnione lękami i depresją.

Cała powieść jest dość ciekawie napisana, z perspektywy wielu postaci, by czytelnik mógł poznać nie tylko ich historię, ale również zobaczyć całą opowieść z wielu perspektyw. Osobiście podobało mi się również to, że w całej historii mamy wiele odniesień do przeszłości i stopniowo dowiadujemy się nowych faktów z życia bohaterów.

Bardzo polecam każdemu „Dziewczynę z pociągu”, ponieważ jest to nie tylko ciekawy thriller, ale również piękna powieść obyczajowa.

Reklamy