Recenzja „Złudzenie” – Ch. Link

Autor: Charlotte Link
Tytuł: Złudzenie
Wydawnictwo: Sonia Draga

zludzenie

Na „Złudzenie” Charlotte Link trafiłam przypadkiem, przeglądając bestsellery na Legimi. Na początku nie byłam przekonana do tej książki, bo szukałam bardziej powieści romantycznej, ale w ostateczności „wzięłam” się za te lekturę.

Jest to historia paru morderstw, skrywanej tajemnicy, romansu i wielu wielu innych. Było to moje pierwsze spotkanie z książką tej autorki, ale muszę przyznać, że dość udane. Charlotte Link wprowadza nas w parę, z pozoru niezwiązanych z sobą historii. Każda z nich jest na swój sposób ciekawa, chociaż na początku zastanawiałam się, jaki mają one między sobą związek?

Znajdujemy tutaj kobietę, która po śmierci męża odkrywa jego od dawna skrywane tajemnice. Historię młodej kobiety, która od dawna jest nieszczęśliwie zakochana w swoim kuzynie. Owego kuzyna i jego żonę, którzy prowadzą razem restaurację oraz kobietę, którą ktoś śledzi. Czy nie wydaje się to kilkoma zupełnie innymi powieściami? Otóż nie, wszystko ma jakiś ze sobą związek.

Autorka w bardzo dobry sposób utkała sieć zagadek, w które czytelnik z każdą literką coraz bardziej się zagłębia. Wciąż zastanawiamy się, kto zabił? Dlaczego zabił? Czy to jedna osoba morduje? Przecież ofiary nie są w ogóle ze sobą powiązane.

Bardzo przyjemnie czytało mi się „Złudzenie”, jest to książka lekka, godna polecenia na jesienne wieczory. Ja jestem wielką pasjonatką powieści kryminalnych, uwielbiam odgadywać zagadki, które autor nam zostawia. Polecam ją wszystkim!

11 faktów o mnie

img_1695

Przeczytałam ostatnio „Złudzenie” Charlotte Link, ale na recenzje będzie trzeba jeszcze trochę poczekać. Tymczasem postanowiłam, że skoro już jakiś czas prowadzę już tego bloga to napiszę luźny post o sobie samej. Będzie to 11 faktów o mnie, dość zaskakujących a czasami zwyczajnie przypadkowych. Mam nadzieję, że nie będziecie zawiedzeni.

Jestem totalnym leniem

Nie wiem, czy to kogoś dziwi, czy nie, ale od zawsze mam problem z samoorganizacją. Najchętniej leżałabym w łóżku z kubkiem herbaty i dobrą książką. Tymczasem życie zmusza mnie do ciągłego ruchu, przez co podwójnie nie mogę się zmotywować. Na całe szczęście ciągle z tym walczę i myślę, że jestem na dobrej drodze.

Nigdy nie miałam świadectwa z wyróżnieniem

Ten fakt jest mocno związany z poprzednim, ponieważ ze względu na moją naturę lenia, zawsze miałam problem ze zmotywowaniem się do nauki. Nauczyciele powtarzali, że stać mnie na więcej, ale mi się zwyczajnie nie chciało. Zaczęłam się starać dopiero na moich drugich studiach, ponieważ wiem, że z nimi wiążę swoją przyszłość.

Mówiłam już całymi zdaniami, gdy skończyłam półtora roku

Tego faktu sama nie pamiętam, ale rodzice od zawsze powtarzają mi, że jako jedyne dziecko w rodzinie tak szybko mówiłam.

W podstawówce wygrałam nagrodę za najwięcej wypożyczonych książek

Zawsze uwielbiałam chodzić do biblioteki szkolnej i przyniosło to efekty w drugiej klasie szkoły podstawowej. W tym momencie nie jestem w stanie powiedzieć, jaka to była nagroda, ale do dziś pamiętam to miłe uczucie bycia najlepszą.

img_2363

Noszę okulary od 17 lat

W drugiej klasie szkoły podstawowej rodzice zauważyli, że zaczynam widzieć coraz gorzej i zabrali mnie na wizytę do okulisty. Diagnoza: okulary na stałe. Byłam wtedy jedyną osobą w moim roczniku, która nosiła okulary. Niestety wzbudzało to wielkie zainteresowanie moich rówieśników, którzy śmiali się i krzyczeli za mną „rower”. Do dziś bardzo mnie to bawi. Jakiś czas próbowałam nosić szkła kontaktowe, ale moje oczy ciężko się do nich przyzwyczajają.

Uwielbiam dźwięk skrzypiec i kontrabasu

Zawsze na gorsze dni włączam sobie moją ulubioną skrzypaczkę Lindsey Stirling lub Nigela Kennedy’ego. Poprawiają mi humor od dłuższego czasu. Jestem osobą, która lubi bardzo słuchać muzyki klasycznej, szczególnie „Czterech pór roku” Vivaldiego a w wykonaniu Nigela to już miód dla moich uszu.

Nie lubię oglądać filmów

W swoim życiu obejrzałam ich naprawdę bardzo mało. Dużo bardziej wolę seriale, ponieważ filmy są dla mnie za długie i ciężko jest mi skupić się przez dłuższy czas na jednej rzeczy. Mimo to jestem wielką fanką całej sagi „Star wars” i są to jedyne filmy na których potrafię się skupić.

Jestem domatorem

Wolny czas najbardziej lubię spędzać w swoich czterech ścianach. Siedzenie cały dzień w domu nie sprawia mi żadnego problemu. Wiąże się z tym też kolejny fakt, że nie lubię podróżować, chociaż swego czasu robiłam to regularnie. Uważam podróże za stratę pieniędzy i otwarcie się do tego przyznaję.

Mam czterech chrześniaków

W wieku 23 lat trzymałam do chrztu swojego najmłodszego chrześniaka, syna mojej przyjaciółki, na dodatek jedynego płci męskiej. Poza nim mam jeszcze trzy chrześnice, dwie są moimi kuzynkami, jedna jest córką mojej przyjaciółki. Całą czwórkę uwielbiam i kocham nad życiem, staram się też poświęcaj im dużo uwagi. Wcale nie jest tak, że muszę posiadać wielką gotówkę, by zdobyć ich sympatię. Oni najbardziej lubią, gdy do nich przychodzę w odwiedziny. Jestem też osobą bardzo lubianą przez dzieci, dlatego też zawsze potrafię się z nimi porozumieć.

Mam częste bóle głowy

Na wszelkie zmiany w swoim życiu i pogodzie reaguję bólami głowy. Gdy za bardzo się denerwuję, gdy ciśnienie spada, lub rośnie, gdy jestem głodna, lub za dużo śpię… Można tak wymieniać w nieskończoność. Byłam z tym u lekarza, jednak nic poważnego nie stwierdzono. Staram się stosować dietę eliminacyjną, na dłuższy czas odrzuciłam nawet kofeinę. Niestety nic nie przynosi skutków.

Mam do siebie duży dystans

Potrafię często śmiać się z własnej osoby i staram się nie brać do siebie negatywnych komentarzy na mój temat. Niestety wobec samej siebie jestem od zawsze bardzo krytyczna i potrafię wypominać sobie samej pojedyncze błędy przez wiele długich lat. Tak już mam…

To już wszystkie 11 faktów o mnie! A Wy co możecie o sobie powiedzieć?

Czas mija, czyli ulubieńcy października

jeshoots-com

Październik zleciał mi tak szybko, że szczerze mówiąc mam wrażenie, że trwał jedynie tydzień. Nie lubię, gdy czas tak szybko ucieka, bo to znaczy, że byłam zbyt zajęta w danym miesiącu, by zobaczyć upływający czas. Na blogu nie pojawiały się zbyt często posty, ale kilka ich było :). A teraz zapraszam na ulubieńców poprzedniego miesiąca!

b82f727a-3c70-4e03-807a-6631b0dc774a

Zacznę od serialu, który w ostatnim czasie namiętnie oglądałam z moją przyjaciółką. Chodzi o nową produkcję TVNu , „Na noże”, serial o młodym kucharzu, który spełnia swoje marzenie i zakłada swoje Bistro. Więcej napiszę o nim w mojej serii „99 seriali”, ale już dziś bardzo go polecam!

W książkach w tym miesiącu królowały kryminały, bo w ostatnim czasie coraz bardziej mnie zaczynają „wciągać”. Niestety nie za wiele przeczytałam, wciąż tkwię na „Złudzeni” Charlotte Link, ale na szczęście już kończę, dlatego czekajcie na recenzję!

Moje życie byłoby kiepskie bez dobrego jedzenia. W październiku królowały głównie zupy, najlepsze na zimne dni i tania alternatywa obiadu na uczelni. Sama zrobiłam pyszną zupę szpinakową, którą widać na zdjęciu. Parę razy byłam też w najlepszym lokalu w Szczecinie – Pizza Kingu. Uwielbiam jeść tam pizze i burgery, szczególnie tego ogromnego burgera z wieprzowiną i bekonem za jedyne 10 zł (!). I za to właśnie kocham ten lokal, każdego dnia ma świetne promocje na pizze albo dania z całej karty a w weekendy nawet na alkohole. Nigdy nie mogę się oprzeć jedzenia z Pizza Kinga.

img_0939

W zeszłym miesiącu złapałam też „fazę” na orzeszki z Bakallandu a szczególnie te w miodzie! Są świetną alternatywą dla słodyczy i bardzooo mi smakują. A teraz w Biedronce jest na nie promocja.

img_0954

Ulubioną herbatą była zdecydowanie zielona z miętą z Lidla. Osobiście lubię dodać do niej kilka plasterków imbiru, który dodatkowo rozgrzewa o tej porze roku. Poza tym mięte kocham od zawsze, dlatego jej połączenie z zieloną herbatą jest obłędne.

img_0932

Październikowe wieczory umilał mi ulubiony wosk z Kringle o zapachu „Warm cotton”. Pachnie jak świeże pranie, dokładnie proszek do prania, którego zapach bardzo lubię. Jestem też osobą, która lubi ładne zapachy a szczególnie świeżo wyprane pranie. (Przepraszam za mój brudny kominek).

Sporo było kosmetyków w tym miesiącu, jednak moim sercem zawładnęło przede wszystkim masełko do ust z Nivea. Właściwie nie jestem wielką fanką tej marki, ale ten produkt jest naprawdę dobry. Świetnie radzi sobie z suchymi skórkami na ustach i dba o nie o tej porze roku. Znajdziecie go tutaj.

batman

W poprzednim miesiącu byłam też Batmanem :)). Chociaż jakoś nie powala :D.

A jakie są Wasze typy poprzedniego miesiąca?