Wrzesień – nowy początek!

CAM00172

Dzisiaj pierwszy września, miesiąc znienawidzony przez większość uczniów, bo przecież wakacje już się skończyły! Dla mnie wrzesień jednak zawsze kojarzy się pozytywnie – początek mojej ukochanej jesieni, nowy początek w szkole, kupowanie książek, zeszytów. To wszystko było dla mnie czymś magicznym. Powietrze zawsze pachniało inaczej… 🙂

W tym roku wrzesień bardziej kojarzy mi się ze smutkiem zakończenia praktyk i sesją poprawkową. Potwierdzam, że życie leniwego studenta jest dość ciężkie w tym miesiącu… Ale! Nic nie stoi na przeszkodzie, bym zaczęła wrzesień z totalnym powerem i dwoma nowymi wyzwaniami!

Jak wiadomo mój blog jest o książkach, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żebym dzięki niemu zaczęła się motywować do jakiegokolwiek działania. Dlaczego nie? W końcu prowadzę go po swojemu :).

Bardzo lubię oglądać vlogi Krzysztofa Gonciarza , który podjął się wyzwania 100 km przebiegnięte w miesiąc. Co prawda wiem, że z moją przerwą biegową nie chcę się rzucać od razu na głęboką wodę, dlatego nieco zmieniłam to wyzwanie. Dwa miesiące i 100 km! Będę informować na bieżąco na moim Twitterze o tym, jak mi idzie :). Dzisiaj zaczynam! Więc do dzieła!

Kiedyś biegałam bardzo dużo, nawet codziennie, czego sama osobiście nie polecam. Codzienna aktywność tego typu była dla mnie zbyt wykańczająca i w końcu nadeszły takie dni, w których nie miałam siły w ogóle wstać z łóżka. Nie chodzi o bolące mięśnie, to nie było zbyt uciążliwe, ale głównie o zawroty głowy i osłabiony organizm. W końcu postanowiłam, że będę robiła sobie dzienne przerwy i one zadziałały najlepiej. Oczywiście chciałam zaznaczyć, że nie jestem ekspertem w bieganiu, dlatego lepiej poradzić się osobie, która się na tym zna.

CAM00174

Jakie były moje początki? Bardzo ciężkie, ponieważ nigdy nie należałam do osób wysportowanych. Poza tym nigdy też nie lubiłam żadnej aktywności fizycznej, uważałam, że dobrze mi bez niej. Któregoś jednak dnia poczułam, że muszę wyjść z domu i pobiegać. W ten sposób na pół biegając, na pół idąc zrobiłam swoje pierwsze 2 km. Dla biegacza to jest jedno wielkie nic, ale dla mnie to był wyczyn, uwierzcie! Oczywiście już wtedy spotkałam się z opiniami znajomych:

  • po bułki do sklepu biegłaś?
  • takie bieganie to nie bieganie!
  • widziałam te marne 4 km, dla tylu bez sensu wychodzić z domu.

Po pierwsze mówiły to osoby, które nie uprawiały żadnego sportu, bo były zbyt leniwe. Poza tym, trzeba mieć świadomość, że nie mając żadnego doświadczenia nie pójdzie się i nie przebiegnie od razu 10 km w pół godziny! Taka jest rzeczywistość! Nie ma co się oszukiwać.

Dlatego rada dla wszystkich:

Jeśli ktokolwiek postanowił biegać i słyszy negatywne komentarze ze strony innych, niech zatka uszy! Nie wolno się poddawać! Ludzie zawsze będą gadać, marudzić, bo tacy właśnie są. I tyle!

Ponadto same wyzwanie biegowe to trochę za mało, by zadbać o zdrowy tryb życia. Dlatego dołączam do tego drugie wyzwanie: Dwa miesiące bez słodyczy, które czuję, że będzie jeszcze trudniejsze :D. Przecież ja kocham słodycze… Ach :).

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s