Recenzja „Na ratunek” – S. Hannah

Autor: Sophie Hannah
Tytuł: Na ratunek
Wydawnictwo: G+J RBA

wybrany.jpg

Książkę tę znalazłam u siebie na półce, sama nie wiem skąd się tam wzięła (a raczej, gdzie ją kupiłam). Podejrzewam, że podczas mojego jednego z pobytów nad morzem, w jednym stoisku z „Tanią książką”, która, powiedzmy sobie szczerze, ostatnio jest coraz mniej tania. Z braku ciekawej lektury oraz z powodu codziennych dojazdów na praktyki postanowiłam wziąć się za nią od razu!

Początki nie były łatwe, muszę to przyznać. Po paru stronach stwierdziłam, że zostałam albo oszukana, albo sama coś sobie ubzdurałam. Wydało mi się, że to kolejna książka dla gospodyń domowych, w której główna bohaterka nagle zmienia swoje życie. Na taką się zapowiadała przynajmniej. Ale czytałam dalej…

„Na ratunek” to historia Sally, którą najlepiej opisują trzy słowa: żona, matka i pracoholiczka. Pewnego dnia kobieta ma dość swojej codzienności i postanawia, mimo odwołanej podróży służbowej, wyjechać na tydzień. Podczas swojego wyjazdu poznaje mężczyznę, Marka Brethericka, mieszkającego w okolicy, który opowiada jej o swojej rodzinie, córce Lucy i żonie Geraldine. Sally spędza z Markiem tydzień. Po roku od tej podróży kobieta dowiaduje się, że żona i córka Marka nie żyją a sam mężczyzna, którego poznała różni się znacznie od tego, którego widzi w telewizji. Od tej chwili jej życie zmienia się diametralnie.

Nigdy wcześniej nie miałam żadnej styczności z książkami tej autorki. Sophie Hannah jest angielską poetką, autorką książek dla dzieci i powieściopisarką. Słynie z serii kryminałów psychologicznych wydawanych w 27 krajach. Jak się dowiedziałam później, książka jest trzecim tomem serii o detektywie Simonie Waterhausie.

Jak wspomniałam wcześniej książka nie od początku przypadła mi do gustu, wydawała się mdła i nieciekawa. Z czasem akcja zaczynała się rozkręcać, dokładnie w momencie, gdy Sally dowiaduje się o śmierci Geraldine i Lucy. Do samego końca już nie mogłam się oderwać, żeby dowiedzieć się, jak rozwiąże się cała „zagadka”. Bardzo lubię kryminały, dlatego od początku wytypowałam zakończenie i muszę przyznać, że nie w każdym przypadku miałam racje.

Sama historia jest dość ciekawie przedstawiona, ponieważ z pozoru dotyczy samej głównej bohaterki – Sally. Jednak przyglądając się dokładnie całej książce zauważyłam, że mamy tutaj wiele wątków i wiele punktów widzenia a także opowiedzianych kilka innych historii, niezwiązanych z wątkiem głównym. Między innymi zawiera w sobie cały pamiętnik nieżyjącej Geraldine, napisany rok przed jej śmiercią. Widzimy też całe śledztwo z punktu widzenia detektywów, oraz historię miłości policjantki Charlie i jej dawnego partnera z pracy Waterhousa. Wszystkie te historie i wątki poboczne nie są jednak zbyt zawiłe i nie przeszkadzają w zrozumieniu całej książki a wręcz ją urozmaicają. Podejrzewam też, że są przydatne, gdy czyta się całą serię po kolei :).

Główna bohaterka jest dość nietypową kobietą. Z jednej strony typowa matka, milion rzeczy do zrobienia niż czasu na ich wykonanie, opieka nad dziećmi. Poza tym wszystkim praca w domu, ciągle sprzątanie po dzieciach i mężu, gotowanie. Z drugiej strony pracoholiczka, która nie potrafi zrezygnować z pracy, nawet zaraz po urodzeniu dzieci. Wydaje się, że Sally kocha swoje życie, nie potrafiłaby niczego w nim zmienić, ale ma wiele chwil zwątpienia i czasami dość tego, co się wokół niej dzieje.

„Na ratunek” to nie tylko kryminał, ale też powieść psychologiczna. Zaryzykowałabym takie stwierdzenie, ponieważ pokazuje jak bardzo matka potrafi zniszczyć życie dziecku, pokazując mu, jak bardzo przeszkadza jej w życiu.

Niestety książka jest niedostępna aktualnie na Legimi, ale można ją kupić aktualnie na Matrasie za 9,11. Można też poszukać w lokalnej Bibliotece :).

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s